WSZYSTKIE AKTUALNOŚCI

Aktualności

Do komputera zbliżaj się nago. Pokaz naukowych talentów.



W sobotę w warszawskim Centrum Nauki "Kopernik" w szranki stanęło 10 finalistów tegorocznej edycji konkursu FameLab. Uczestnicy konkursu - przedstawiciele nauk ścisłych i przyrodniczych - mają tylko trzy minuty, żeby nas zainspirować, zaciekawić i zarazić naukową pasją. Dosłownie traktują słowa Alberta Einsteina, który miał powiedzieć: "Jeżeli nie potrafisz czegoś wytłumaczyć sześciolatkowi, to znaczy, że sam tego nie rozumiesz". Zrywają więc z naukowym żargonem i w prosty sposób tłumaczą, co się dzieje za drzwiami ich laboratorium, instytutu, czy uniwersytetu. Wierzą, że nauka daje moc zmieniania świata, ale najpierw trzeba z nią dotrzeć do ludzi. O to właśnie chodzi w FameLab.

W zbroi lub nago

Tegoroczną edycje konkursu wygrał dr Marcin Stolarski z Centrum Badań Kosmicznych PAN. Swojej finałowej prezentacji nadał tytuł: "Mordercza natura Wielkich". Mówił o ładunkach elektrycznych, które lubią się gromadzić na naszej odzieży i powodują przeskok iskry, gdy np. dotykamy metalowej klamki lub podajemy komuś dłoń. Taka iskra może czasem zaboleć, ale dla ludzi jest zupełnie nieszkodliwa. Co innego komputery i elektronika. Dla maleńkich tranzystorów iskra elektrostatycznego wyładowania jest niczym potężny piorun - potrafi je zniszczyć. Dlatego układy scalone i wrażliwe na taką destrukcję elementy komputerów, telefonów komórkowych i innych elektronicznych urządzeń codziennego użytku ukrywa się w metalowej obudowie, aby ładunek mógł po niej bezpiecznie spłynąć do ziemi.

Jeśli jednak jesteś naukowcem i tak jak dr Stolarski konstruujesz urządzenia elektroniczne, musisz zaglądać do wnętrza komputerów. Wtedy twoje naelektryzowane ubranie stanowi wielką groźbę dla elektronicznych obwodów. Naukowiec przystępuje więc do pracy w ochronnej zbroi - nakłada na siebie specjalny antystatyczny fartuch, rękawiczki i buty.

My, zwykli zjadacze chleba, nie mamy takiego wyposażenia, a bywa, że zaglądamy do wnętrza komputera czy telefonu komórkowego, kiedy np. wymieniamy kartę graficzną albo kartę SIM. Co wtedy? Marcin Stolarski radzi, by przed dotknięciem wrażliwych części, najpierw rękę zetknąć z obudową, czyli uziemić ją. Albo zrzucić z siebie ubranie. Skóra, zwłaszcza wilgotna czy spocona, dobrze przewodzi. Nago nie stwarzamy zagrożenia dla bezbronnych tranzystorków.

Laureaci FameLab 2013

Trzyminutowa prezentacja dr Marcina Stolarskiego zdobyła największe uznanie wśród jury. W nagrodę dostanie 30 tys. zł na cele naukowe oraz 5 tys. zł na dowolne wydatki.

Drugie miejsce i nagrodę 5 tys. zł zdobyła Magdalena Richter, biolog molekularny, doktorantka w Instytucie Biochemii i Biofizyki PAN w Warszawie. Opowiadała o trzech metodach wykorzystywanych przez neutrofile (typ białych krwinek) w zwalczaniu chorobotwórczych mikrobów w naszym organizmie. Neutrofile potrafią "wypluwać" na bakterie swoje DNA i jego nićmi unieruchamiać chorobotwórcze mikroby niczym w sieci.

Trzecie miejsce zdobył Maciej Jasiński, fizyk, doktorant MISMaP (Międzywydziałowe Indywidualne Studia Matematyczno-Przyrodnicze) na Uniwersytecie Warszawskim, który prowadzi badania w Centrum Nowych Technologii UW. W finale mówił o świecie po drugiej stronie lustra, czyli lustrzanych odbiciach cząstek chemicznych, które mogą mieć całkiem inne właściwości niż ich pierwowzory, mimo że zbudowane są z takich samych atomów. Prowadzone w jego laboratorium badania lustrzanych odbić molekuł mogą doprowadzić do odkrycia nowego antybiotyku. Maciej Jasiński otrzymał także Nagrodę Specjalną BMW Group Polska (głównego partnera FameLab).

Nagrodę publiczności, a także ministra nauki i szkolnictwa wyższego zdobył Piotr Konieczny, fizyk w Instytucie Fizyki Jądrowej PAN w Krakowie. W swojej prezentacji przekonywał, że magnetyczne cząstki milion razy mniejsze od ziarnka grochu mogą w przyszłości leczyć nowotwory. Trzeba wprowadzić je do chorej tkanki lub w jej pobliże, potem za pomocą pola magnetycznego wprawić je w drgania, czyli rozgrzać, a podwyższona temperatura zniszczy komórki nowotworowe. W swoim laboratorium Piotr Konieczny zbudował prosty przyrząd, który bada, jak takie cząstki grzeją się w polu magnetycznym.

Natomiast w konkursie BMW@FameLab, w którym głosowali internauci na Facebooku, zwyciężył Artur Franczuk. Jest studentem biologii na Uniwersytecie Warszawskim. W finale opowiadał o tym, jak się tworzy szczepionki nowej generacji.

Czym jest FameLab

- Nauka jest kluczem do rozwiązania palących problemów społecznych, mierzy się ze zmianami klimatu, epidemią otyłości, AIDS czy kryzysem energetycznym. Dlatego szukamy charyzmatycznych osobowości, pasjonatów i pasjonatek, wzorów do naśladowania, którzy by potrafili zainspirować kolejne generacje naukowców - tłumaczy dr Mark Lythgoe, dyrektor Festiwalu Nauki w Cheltenham w Wielkiej Brytanii, gdzie w 2004 r. narodził się FameLab.

Obecnie konkurs odbywa się w 24 krajach świata na pięciu kontynentach, stał się jednym z najważniejszych światowych konkursów z zakresu komunikacji naukowej. W Polsce organizuje go British Council oraz warszawskie Centrum Nauki "Kopernik".

Zeszłoroczna laureatka polskiej edycji - Monika Koperska z Uniwersytetu Jagiellońskiego - zajęła drugie miejsce w światowym finale w Cheltenham i zdobyła nagrodę publiczności, przekonując jury i widzów, że najtrwalszym nośnikiem informacji nie jest taśma magnetyczna, płyta CD czy też pamięć flash, lecz tradycyjny papier.

W tym roku Monika Koperska zasiadała w jury oceniającym występy 10 finalistów. Wraz z nią jury tworzyli: światowej sławy astrofizyk prof. Marek Abramowicz zajmujący się m.in. teorią względności, czarnych dziur i teorią figur równowagi gwiazd, kulturoznawca dr Jacek Wasilewski badający konstruowanie przekazów społecznych i kreację znaczeń, zastępczyni dyrektora Centrum Nauki "Kopernik", dziennikarka i popularyzatorka nauki Irena Cieślińska oraz dziennikarz i publicysta Piotr Najsztub. Galę finałową prowadził publicysta i historyk Jan Wróbel.

Źródło: wyborcza.pl
Autor: Piotr Cieśliński

 
POWRÓT
Data dodania: 13.05.2013